Dom pod Mandragorą, Świeradów-Zdrój – Rezervați cu Garanția Celui Mai Bun Preț! 74 comentarii și 30 fotografii așteaptă pe Booking.com.Tego słonecznego dzionka nie mogliśmy się już doczekać. O tym, że pięknie ma być słyszeliśmy od tygodnia. I faktycznie słoneczko uśmiecha się do nas, choć poranek chłodny mamy, lecz cóż się dziwić - przecież to już listopad. W Tatry iść się nie da - toprowcy bezwzględnie odradzają to, ze względu na oblodzenie. Bardziej ambitne cele (dłuższe trasy) też nie wchodzą w rachubę, bo listopadowe dzionki są zbyt krótkie. Wybieramy Beskid Wyspowy i Pasmo Ciecienia. Punktem wyjścia będą Poznachowice Górne, położone u stóp nieznanej nam jeszcze góry Grodzisko. Pasmo Glichowca z Poznachowic Górnych. TRASA: Poznachowice Górne Grodzisko (618 m Księża Góra (649 m Ciecień (829 m Szczyrzyc Szczyrzyc Krzesławice Diabli Kamień OPIS: Do Poznachowic Górnych przyjeżdżamy o godzinie Podjeżdżamy niemal pod skraj lasu porastającego górę Grodzisko, tym samym niebieski szlak od razu wprowadza nas na leśną ścieżkę. Z początku pnie się ona ostro leśnym wąwozem. Wygląda jakby kiedyś biegł tędy leśny trakt. Dzisiejszego dnia pokryty jest grubą warstwą liści. Jednak barwy jesienie jeszcze nie opadły zupełnie. Las wciąż mieni się ich krasą. W lesie listopadowym Wokół góry, góry i góry I całe moje życie w górach Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają Niż śpiewak płatny na chórach Wokół lasy, lasy i wiatr I całe życie w wiatru świstach Wszyscy których kocham wita Was Modrzewia ikona złocista Jak łasiczki ścieżka w śniegach Droga życia była kręta Teraz z lasów zeszła na mnie Młodych jodeł zieleń święta Ważne są tylko kopuły pieśni Które na górze wysokiej zostaną Nikt nie szuka inicjałów cieśli Gdy cieśle dom postawią Wokół góry, góry i góry I całe moje życie w górach Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają Niż śpiewak płatny na chórach Wokół lasy, lasy i wiatr I całe życie w wiatru świstach Wszyscy których kocham wita Was Modrzewia ikona złocista Nieludzką ręką malowany jest Wielki smutek duszy mej Lecz nawet złockiej ikonie Ja nigdy nic nie powiem Przyjaciele, którzy jemiołę czcicie Dobrze, że chodzicie światem Jutro jodełkę zieloną spalicie By darzyła was ciepłym latem autor: J. Harasymowicz Podejście na siodło przełęczy pod Grodziskiem. Barwy jesienie jeszcze nie opadły zupełnie. Grzbiet pasma górskiego pod Grodziskiem. Stoki Grodziska są dość strome po sam szczyt góry. Dzięki temu szybko się do niego zbliżamy. Duże nachylenie zboczy Grodziska sprawia, że pomimo lesistości pojawiają się na nich niezbyt rozległe, ale ładne widoki. Tuż przed szczytem przekraczamy tajemnicze wały ziemne tworzące podwójny pierścień wokół szczytu i zaraz potem po 40 minutowej wspinaczce, o godzinie zdobywamy szczyt Grodziska (618 m Robimy tutaj dłuższą przerwę przy ognisku. Wały ziemne na Grodzisku. Otaczające szczyt góry wały ziemne są pozostałością po grodzie z czasów kultury łużyckiej. Podczas prowadzonych prac archeologicznych znaleziono tutaj broń, narzędzia i naczynia gliniane pochodzące z V w Gród ten był silnym punktem obronny państwa Wiślan. W czasach pierwszych Piastów został on rozbudowany. Powstał wówczas zamek otoczony wałami i murem kamiennym, zwany zamkiem szczyrzyckim od nazwy osady, która rozwijała się u stóp góry. Zamek ten był jedną z najpotężniejszych budowli obronnych ówczesnej Ziemi Krakowskiej. Tak było jeszcze w drugiej połowie XIII wieku, aż do najazdu Tatarów na Polskę, który na Grodzisku pozostawił zgliszcza tej warowni. Zamek został zniszczony prawdopodobnie w 1287 roku. Pozostała po nim ruina, pozostawiona na pastwę czasu. Nikt się nie kwapił się do jego odbudowy. Mimo to w dolinie u stóp góry rozwijały się wioski, szczególnie Szczyrzyc, na terenie którego założono klasztor Cystersów. Niebawem wioska ta urosła do rangi stolicy jednego z największych powiatów w ówczesnym województwie krakowskim. Zostawmy jednak Szczyrzyc na później. Grodzisko (618 m - szczyt. Plan Grodziska z XII-XIII wieku. Symboliczny grób partyzancki na Grodzisku. Po konsumpcji pieczonych kiełbasek dokładnie wygaszamy ognisko i o godzinie rozpoczynamy schodzenie z wierzchołka Grodziska. Chwilę jest bardzo ostro. Potem szlak łagodnieje, ale nie na długo, bowiem szybko znów przybiera na stromości wiodąc pięknym bukowo-brzozowym lasem. Gruba warstwa liści na szlaku utrudnia bezpiecznie stawianie stóp, gdyż nie widać występujących nierówności. Jednak niespodziewanie, już po 15 minutach wychodzimy na siodło przełęczy pokryte łąką, na której kończymy schodzenie z Grodziska. Wkraczamy teraz na gruntową drogą, która od zachodu wbiega na grzbiet pasma. Rozciąga się stąd śliczny widok. Patrząc przed siebie wzdłuż grzbietu widzimy Księżą Górę i Ciecień. Dalej od nich, nieco na prawo widoczna jest Wierzbanowska Góra, za którą ukazuje się wierzchołek Lubogoszcza. Przesuwając wzrok jeszcze bardziej na prawo zobaczymy Szczebel, a za nim Luboń Wielki. Na zachodzie okazale prezentują się Lubomir i Łysina oraz Kamiennik. Wierzchołek Grodziska od strony południowej. Krótkie wypłaszczenie południowego stoku Grodziska. Widok w kierunku Księżej Góry i Ciecienia z siodła pod Grodziskiem. Pogórze Wiśnickie z siodła pod Grodziskiem. Pasmo Lubomira i Łysiny oraz Kamiennik z siodła pod Grodziskiem. Trawiaste siodło pod Grodziskiem. Podążamy dalej grzbietową drogą gruntową. Mijamy stanowisko obserwacyjne, szpaler kilku wierzb i wchodzimy do mieszanego lasu. Szlak zaczyna lekko piąć się w górę. Za niedługo mijamy czarny szlak przychodzący od Szczyrzyca i Diablego Kamienia. Przemierzamy mieszany las i niebawem przechodzimy obok kulminacji wzniesienia grzbietowego zwanego Cubla Góra (565 m Szpaler wierzb i wieża obserwacyjna na przełęczy pod Grodziskiem. Cubla Góra. O godzinie wchodzimy na niewielką polankę, na której stoi kamienna kapliczka Matki Boskiej pochodząca z 1869 roku. Nasz szlak krzyżuje się tutaj z tzw. Drogą Klasztorną łączącą Szczyrzyc i Wiśniową. Niebieskie znaki w dalszym ciągu prowadzą nas gruntową, leśną drogą po grzbiecie pasma. Las nie wszędzie rośnie tu zwartym parawanem. Czasem przy szlaku pojawia się niski, leśny młodnik, ponad którym pokazuje się nam Pogórze Wiśnickie. Kapliczka Matki Boskiej z 1869 roku. Las nie wszędzie rośnie zwartym parawanem. Kapliczka przed Księżą Górą. Niebawem przechodzimy przez inne skrzyżowanie dróg, wspinających się po obu stronach zbocza. Na wysokim pniu wisi przy nim mała czerwona kapliczka. Od tego miejsca szlak ponownie wznosi się spokojnie, jednakże schodzi nieco na wschodnią stronę grzbietu. Zaczyna trawersować szczyt Księżej Góry. Zrównujemy się z nim o godzinie Na prawo od naszego szlaku odchodzi ścieżka na szczyt góry. Znak ze strzałką informuje, że dzieli nas od niego tylko 6 minut, i że znajduje się na nim wieża widokowa. Zatem za wskazaniem tej strzałki schodzimy z niebieskiego szlaku. Na szczycie Księżej Góry oprócz wieży widokowej znajduje się ołtarz z wysokim krzyżem. Są też ławki, na których można odpocząć. Jest też, podobnie jak na Grodzisku - miejsce na rozpalenie ogniska otoczone kamieniami. Wieża widokowa jest nieco podstarzała. Drewno z którego jest zrobiona nie jest już pierwszej młodości i sprawia wrażenie podgniłego. Tabliczka informacyjna na wieży przestrzega, że na danym poziomie może znajdować się jednocześnie nie więcej niż 5 osób. Wchodzimy ostrożnie na górę, a tam przekonujemy się o tym jak piękny jest Beskid Wyspowy. Wygląda olśniewająco. Nie spodziewaliśmy się takich atrakcji, a nastawiali głównie na leśną wędrówkę. Z Księżej Góry szczególnie wspaniale prezentuje się Pasmo Lubomira i Łysiny. Na południu zaś widoczny jest nieodległy już Ciecień, zwany też Cietniem. Księża Góra (649 m - szczyt. Pasmo Lubomira i Łysiny oraz Kamiennik. Widok na południowy wschód z Księżej Góry. Ciecień z Księżej Góry. Księża Góra - ołtarz na szczycie. Po powrocie na szlak przechodzimy przez drogę łączącą Wiśniową i Pogorzany i rozpoczynamy regularne podejście na Ciecienia. Po około 30 minutach docieramy do miejsca, gdzie dochodzi do nas zielony szlak ze Szczyrzyca. Prowadzi on również na szczyt, podobnie jak nasz niebieski. Trochę dalej podejście na szczyt Ciecienia staje się znacznie bardziej mozolne. Na szlaku pojawiają się odsłonięte fragmenty piaskowca. Dopiero tuż przed samym wypłaszczeniem szczytowym szlak łagodnieje. Około przechodzimy przez niewielkie wypłaszczenie szczytowe Ciecienia (829 m Szlak po drugiej stronie szczytu zaczyna obniżać się, a zielone znaki które nam niedługo towarzyszyły odbijają na północ i schodzą do Wiśniowej. Jeszcze parę kroków idziemy na południe za niebieskimi znakami, gdzie znajduje się wspaniały punkt widokowy. Podejście na Ciecień z przełęczy pod Księżą Górą. Ciecień (829 m - szczyt. Jest to polana stromo opadająca niemal spod samego szczytu Ciecienia. Cieszy się ona popularnością wśród paralotniarzy. Jest też znakomitym miejscem na postój turystyczny, gdyż rozciąga się z niej nieprawdopodobnie piękna panorama. Obejmuje ona Beskid Wyspowy, Beskid Makowski (zwany też Beskidem Średnim lub Myślenickim) oraz Beskid Żywiecki. Dolina rzeki Krzyworzeki jest u naszych stóp - tak się nam przynajmniej zdaje. Przeciwległa strona doliny falami niewielkich wzniesień wznosi się łagodnie ku zalesionym masywom Lubomira i Łysiny oraz Kamiennika. Na tych wzniesieniach, wśród pól i łąk widać wiele malowniczo rozrzuconych domów. Zwarte skupisko domów mamy wzdłuż Krzyworzeki, przy której zlokalizowane są wsie Wierzbanowa i znajdująca się bardziej na północy Wiśniowa. Natomiast na południowym zachodzie, za Zembalową i Pasmem Polic widać najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego i wszystkich polskich Beskidów - Babią Górę. Patrzymy nieco bardziej na południe, gdzie na pierwszym planie ciągnie się Wierzbanowska Góra, dalej za nią Lubogoszcz, Szczebel, a pomiędzy ich stokami mamy Luboń Wielki z charakterystycznym masztem. Wprost na południu wznosi się Turbacz, najwyższy szczyt Gorców. Napewno byłby stąd widoczny, gdyby nie las na stokach Ciecienia. Na skraju polany pod szczytem Ciecienia. Polana pod szczytem Ciecienia. Panorama gór okryta jest brązami jesieni, blaskiem wczesnopopołudniowego słońca i unoszącą się delikatną mgiełką. Z okolic Węglówki unosi się lekko dym. Podobny pióropusz unosi się doliny Krzyworzeki, przed wzgórzem Dziadkówka (470 m znajdującym się między Wiśniową i Wierzbanową. Na wschodnich stokach tego wzgórza umiejscowiony został o I wojnie światowej cmentarz nr 373. Chmury z dużą nieszczelnością zakrywają błękit nieba. Najdalsze pod iluminacją słoneczną nabierają subtelnych kolorów żółci, a może raczej brunatniejącej pomarańczy. Harmonię zakłócają białe ślady pozostawione przez przelatujące samoloty, które nadają panoramie dużą szczyptę niezwykłości. Ogarnia nas zachwyt i odkrywcza myśl, że cudów natury wcale nie trzeba daleko szukać. Zdarzają się wszędzie, również blisko nas. Polana pod szczytem Ciecienia. Z piękną panoramą żegnamy się o godzinie Wracamy na szczyt Ciecienia, po czym schodzimy z niego tą samą ścieżką, którą wychodziliśmy, aż do miejsca, gdzie zielony szlak odchodzi prostopadle od niebieskiego i zbiega do Szczyrzyca. Odtąd prowadzi nas ten zielony szlak, aż na dno doliny rzeki Stradomki. Polana pod szczytem Ciecienia. Ścieżka wyraziście wytraca wysokość wiodąc przez gęsty świerkowy las. W swoich czasach wielokrotnie przemierzał je król Władysław Łokietek, polując na dziką zwierzynę. Dziś zwierzyny tu znacznie mniej i las nie ten sam, bo nowy, młodszy i może troszkę mniej gęsty. Wciąż jednak służy ludziom z dolin tym czym może. Szlak w wielu miejscach usłany jest gałązkami po ściętych drzewach. Rośnie przy nim całkiem sporo grzybów, mimo iż sezon grzybobrania właściwie już minął. Szlak z Ciecienia do Szczyrzyca. Po naszej prawej ponad drzewami ukazuje się nam najwyższa w Beskidzie Wyspowym - Mogielica (1171 m i zaraz potem wchodzimy na gruntową drogę, na której skręcamy w lewo. Przechodzimy obok poukładanych przy drodze, ściętych drzew i wychodzimy z lasu. Na drodze pojawia się asfalt. Mijamy pierwsze domy. Na północy widzimy wzgórze pokryte pasami pól, którego kulminacyjną część wieńczy kościół parafialny z czerwonej cegły, wybudowany w latach 1907-1913, pod wezwaniem Ścięcia św. Jana Chrzciciela. Otaczają go domy wsi o nazwie Góra Świętego Jana. Pierwszy kościół stał w tym miejscu już dużo wcześniej, prawdopodobnie w okresie misji św. Cyryla i Metodego, w I połowie X wieku. Jego kres nastąpił przypuszczalnie w okresie najazdów tatarskich. W kolejnych wiekach stojący w tym miejscu kościół ulegał kilkakrotnie zniszczeniom ( w wyniku pożaru), ale za każdym razem udało się go obudować. Wzgórze z Górą Świętego Jana opada w naszym kierunku do doliny, w której płynie rzeka Stradomka. W tejże dolinie leży wioska Szczyrzyc oraz Opactwo Cystersów założone około roku 1234. Wzgórze z Górą Świętego Jana. Kościół pod wezwaniem Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Górze Świętego Jana. Im dalej oddalamy się od krawędzi lasu, tym szerzej widać całe pasmo, przez które wędrowaliśmy. Za naszym lewym ramieniem ukazuje się Grodzisko, przed nim, a bliżej nas Książa Góra, której grzbiet łączy się ze znajdującym się za nami Ciecieniem. Po prawej, na południu mamy Śnieżnicę i Łopień, a pomiędzy nimi ukazuje się widziana już wcześniej Mogielica. Z kolei na wschodzie mamy ładny widok na niewielkie wzniesienia: Kostrzę, Świnną, Zęzów, a także zachodnią część Pasma Łososińskiego. Schodzimy pośród pól oraz sadów, z których słyną te okolice. Sad w Szczyrzycu. Ponad doliną Stradomki. Będąc już blisko Stradomki droga skręca na chwilę w lewo idąc równolegle do Stradomki, a następnie ostro w prawo schodząc do mostu nad rzeką Stradomka. Przechodzimy na drugą stronę rzeki, gdzie znajduje się Opactwo OO. Cystersów, któremu Szczyrzyc zawdzięcza dawną świetność. W XVI wieku stał się stolicą dużego powiatu , choć w rzeczywistości przez cały czas swojego istnienia Szczyrzyc był wsią, pomimo nadanych mu praw miejskich przez króla Władysława Jagiełłę w 1434 roku. Powiat szczyrzycki ciągnął się od Tatr, aż po Tyniec, który obecnie stanowi część Krakowa. Obejmował takie miejscowości jak: Wieliczka, Bochnia, Wiśnicz, Dobczyce, Myślenice, Jordanów, Lanckorona i Tymbark. Powiat szczyrzycki na ścianie restauracji „Marysia”. Potężny powiat szczyrzycki istniał do XVII wieku, kiedy zlikwidowali go podczas rozbiorów Austriacy. Wtedy też skonfiskowane zostały dobra Opactwa OO. Cystersów. Białym mnichom udało się je odzyskać w XIX wieku i Cystersi zaczęli na nowo funkcjonować na szczyrzyckiej ziemi, otaczając czcią wizerunek Matki Bożej Szczyrzyckiej, którego pochodzenie do dziś jest zagadką. Przypuszcza się, że obraz Matki Bożej Szczyrzyckiej powstał w VI wieku. Dziś nosi sukienki ufundowane przez Adama Stefana Sapiehę i złote papieskie korony ufundowane w 1984 roku, w 750 rocznicę istnienia opactwa cystersów. Wejście do klasztoru Cystersów. Plac przyklasztorny tzw. „Szczyrzyckie Błonia”. Kościół Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej i św. Stanisława Biskupa w Szczyrzycu. Kościół Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej i św. Stanisława Biskupa w Szczyrzycu. Wnętrze kościoła Cystersów. Matka Boża Szczyrzycka. Cystersi dbali nie tylko o ducha mieszkańców okolicznych wsi. W 1798 roku otworzyli gimnazjum, do której w latach 1886-1888 uczęszczał Władysław Orkan. Szkoła ta istniała do 1955 roku, kiedy zamknięta została przez ówczesne władze. Szczyrzyccy mnisi zasłynęli jeszcze z czegoś. W 1628 roku założyli browar klasztorny. Produkowali w nim według starej receptury piwo o nazwie „Złoty zdrój”. Niestety, stosunkowo niedawno, bo w roku 1997 musieli zamknąć swój słynny browar z powodu braku funduszy na jego modernizację i rozwój. Tradycje Cystersów stara się obecnie podtrzymywać sąsiadujący z klasztornymi budynkami minibrowar „Marysia”. Można w nim posmakować Piwa Szczyrzyckiego, tradycyjnie warzonego w różnych wersjach: nachmielonej „dwunastki”, słodkawej „Czternastki” lub odmiany miodowej. Warzy się ono tak jak dawniej, według tradycyjnych receptur i w dodatku na oczach wszystkich spragnionych. Jest to możliwe, gdyż minibrowar dzieli pomieszczenie z częścią restauracyjną. Nie wypada pytać, czy warto się skusić na kufelek by poznać smak tego cudownego, czy może niebiańskiego napoju. Sekret jego smaku stanowi oczywiście doskonała woda, która pochodzi ze źródła zwanego „Boskim” - tego samego, z którego wcześniej korzystali mnisi. Doskonałości te dopełniają pozostałe naturalne składniki: jęczmień, chmiel, goryczka, słód. Browar klasztorny w Szczyrzycu. Etykietka z Piwa Szczyrzyckiego. Jednakże nie wszyscy o tym wiedzą, że o mały włos nie byłoby ani Szczyrzyckiego Piwa, ani klasztoru, ani mnichów. Niewiele brakowało, a Opactwo zniknęłoby z tej ziemi zaraz po jego wybudowaniu. Wszystko przez pewnego grajka weselnego, który uległ diabelskiej pokusie. Otóż wracając z jednego z weselisk niedaleko stąd napotkał diabła. Ten obiecał mu, że obsypie go złotem jeśli zagra mu do tańca. Grajek zagrał mu, a ten jak rzekł, tak obsypał go złotem. Grajek doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że żona nie uwierzy mu, że tyle złota dostał jedynie za granie i oskarży go, że zaprzedał diabłu duszę, co w rzeczywistości nie miało miejsca. Dlatego też postanowił przekazać złoto na budowę klasztoru w Szczyrzycu. Diabeł zaś powrócił na Łysą Górę, gdzie spotkał czarownicę. Ta rzekła do niego: „Coś ty diable zrobił, miast kusić toś ty złoto na budowę klasztoru dał?”. Rozwścieczył się wówczas diabeł, pochwycił jeden z kamieni i zaczął wlec go do Szczyrzyca, by cisnąć nim w klasztor. Zwiedzieli się o tym bracia mnisi i poleciwszy się opiece Matki Bożej zaczęli modlić się o ocalenie siebie i klasztoru. I sprawiła ona, że kamień zaczął diabłu coraz bardziej ciążyć, aż ten nie mogąc go już udźwignąć upuścił go 3 km przed klasztorem. Kamień ten wciąż leży tam, gdzie został upuszczony - u wschodnich podnóży góry Grodzisko, w miejscowości Krzesławice na przysiółku Smykań. Dochodzi już godzina zmrok już zapadł, ale mamy latarki i jedziemy zobaczyć ten kamień. Z szosy podchodzimy krótko na wzniesienie za czarnymi znakami szlaku, trochę na tzw. czuja, bo znaki oczywiście są słabo widoczne. Po kilku minutach wychodzimy przed ogromny głaz o długości około 55 m, szerokości 8-12 m i wysokości około 25 metrów. Posiada on liczne wnęki, wyżłobienia i spękania. Na jego ścianach można dostrzec 5 wgłębień, pochodzących jak powiadają: od palców diabła. Głaz ten zwieńczony jest metalowym krzyżem. Tuż przed nim, po jego zachodniej stronie stoi drugi krzyż, drewniany. Natomiast nieopodal kamienia stoi opuszczona pustelnia, w której do 1992 roku mieszkał pustelnik związany z klasztorem w Szczyrzycu. Diabli Kamień. Pod Diablim Kamieniem kończy się nasze spotkanie z malowniczym szczyrzyckim regionem. Zdaje się, że ta wspaniała wędrówka była też pożegnaniem kolorowej jesieni. Nadchodzi już jej szara i chłodna część, zapowiadająca zbliżającą się już zimę. Nie wyklucza to jednak równie udanych wędrówek. Nie wiemy jednak jeszcze gdzie i kiedy wyruszymy następnym razem, ale tej chwili będziemy wyczekiwać z niecierpliwością. Udostępnij: Reserva en un clic con Destinia tu habitación en Bed and Breakfast Dom Gościnny Pod Górą en Chełmno. 1 ¿Te ayudamos? Atención al cliente 24 horas Na położony w Beskidzie Wyspowym Ciecień wchodziłem już nieco ponad półtora roku temu. Dziś wracam na ten szczyt, by zdobyć go w warunkach zimowych oraz korzystając z innych szlaków. Przy okazji, odwiedzam również położoną kawałek dalej Księżą Górę. Jako, że wyższe góry są od jakiegoś czasu dość nieprzyjazne (silny wiatr, odwilż, spore zagrożenie lawinowe), w ten weekend postanowiłem zwrócić się ku Beskidom. W głowie miałem kilka różnych celów, lecz ostatecznie padło na niezbyt wysoki Ciecień. To w jego okolicy pogoda wydawała się najpewniejsza, a poza tym, i tak miałem ochotę wrócić tam jeszcze tej zimy. Ciecień i Księża Góra zimą – podstawowe informacje Szczyty leżą dość blisko siebie, w jednym paśmie na północnym krańcu Beskidu Wyspowego. Ciecień wznosi się na wysokość 829 metrów, Księża Góra ma metrów 649. Oba są dość łatwe i regularnie odwiedzane przez turystów. Chcąc zdobyć je podczas jednej wycieczki, warto zarezerwować sobie około 4 godziny. Wchodząc na Ciecień, ma się do dyspozycji naprawdę sporo opcji. Trasy na szczyt wytyczono ze wszystkich kierunków, co pozwala wyróżniać aż 6 podstawowych szlaków: żółty ze Szczyrzyca (przez okolice Księżej Góry),czerwony i żółty (inny wariant żółtego) ze Szczyrzyca,zielony ze Szczyrzyca,czerwony ze Skrzydlnej,zielony od Wiśniowej,niebieski od Wierzbanowskiej Przełęczy. Niebieskim można też dostać się na Ciecień od północy, startując z położonej nieco dalej miejscowości Czasław, albo dołączając do tego szlaku którymś z krótkich, oznaczonych na czarno podejść. Księża Góra nie daje turyście aż tylu opcji. Sam wierzchołek nie leży zresztą na szlaku, lecz jakieś 200 metrów od niego. Dojście tam jest jednak dość intuicyjne, a skręt znajduje się kawałek na północ od skrzyżowania szlaków niebieskiego i żółtego. Zimą, najpewniejszą opcją będą prawdopodobnie szlaki od Szczyrzyca. To nimi porusza się najwięcej turystów, więc powinny być najszybciej przecierane. Choć z drugiej strony, są to też trasy miejscami strome, więc w niektórych dniach może być warto „uzbroić” buty w raczki lub inny sprzęt ułatwiający poruszanie się po śliskiej nawierzchni. W kwestii dojazdu, najwygodniej będzie pewnie z własnym samochodem. Przy początku szlaków w Szczyrzycu jest dość pojemny, darmowy parking, w innych miejscowościach też pewnie się coś znajdzie. Z komunikacją publiczną jest niestety nieco gorzej. Z Krakowa do Szczyrzyca jeździ coś co parę godzin, pozostałe wsie wymagać będą przesiadek lub wręcz dojścia piechotą z innych lokalizacji (sam tak szedłem podczas opisywanej tu wycieczki). Wejście na Ciecień w zimie – relacja z wycieczki Dojazd Kraków – Szczyrzyc i dojście do Skrzydlnej Ruszając w sobotę z Krakowa, praktycznie nie mam innej opcji niż dojazd do Szczyrzyca. Zależy mi jednak na wyjściu innymi szlakami niż ostatnio, więc do punktu startowego postanawiam dojść na piechotę. To tylko parę kilometrów więcej, dużej różnicy nie robi. Wstaję około 4:30, jem śniadanie, pakuję plecak i ruszam na przystanek. Do busa wsiadam około 6:00. Wcześnie, ale kolejny kurs jest dopiero parę godzin później, a dodatkowo, ten wcześniejszy lepiej składa się z rozkładem powrotnym. W centrum Szczyrzyca jestem jakąś godzinę później. Wysiadam i praktycznie od razu ruszam na południe, gdzie właśnie rozgrywa się bardzo ładny wschód słońca. Szczyrzyc oraz wschód słońca oglądany podczas marszu w kierunku Skrzydlnej. Skrzydlna jest oddalona od Szczyrzyca o jakieś 4 kilometry, które pokonuję częściowo chodnikiem, częściowo poboczem głównej drogi łączącej obie miejscowości. Nie jest to jakiś szczególnie ciekawy odcinek, choć daje mi też parę okazji, by obejrzeć masyw Cietnia, który mam zamiar wkrótce nieco lepiej poznać. Ciecień oglądany z drogi pomiędzy Szczyrzycem a Skrzydlną. W pewnym momencie, przy drodze pojawiają się oznaczenia czerwonego szlaku. Stąd mógłbym już ruszyć w stronę masywu, jednak postanawiam zajrzeć jeszcze do centrum i sprawdzić, czy nie ma tam przypadkiem czegoś wartego uwagi. Na zakręcie odbijam w lewo i podchodzę kilka minut w górę drogi. W końcu docieram w okolice zabytkowego, drewnianego kościoła. Są tu też parkingi, tablice informacyjne i szlakowe drogowskazy. Ok, to musi być centrum. Skrzydlna, początek czerwonego szlaku na Ciecień. Ciecień zimą – czerwony szlak od Skrzydlnej Generalne, śniegu nie ma tu dziś za wiele. Ostatnio trochę popadało, ale potem przyszedł wiatr, wysokie temperatury i po kilku dniach zostały już tylko reszki. To na terenach miejskich, bo w górach białego zostało jednak nieco więcej (a przynajmniej na niektórych zboczach). Pod drogowskazem zawracam i schodzę do pobliskiego skrzyżowania – tam, gdzie po raz pierwszy zobaczyłem biało-czerwone symbole szlaku. Skręcam w lewo i trzymając się głównej drogi idę jeszcze kilkanaście minut. Poruszam się tu poboczem, choć na szczęście, ruch o poranku nie jest jeszcze zbyt duży. Asfaltowy, niezbyt ciekawy odcinek czerwonego szlaku. W pewnej chwili dochodzę do mostu nad rzeką Stradomką. Kilkadziesiąt metrów za nim szlak skręca w prawo i zaczyna wspinać w górę jakiejś bocznej drogi. Mijam parę domków, potem gęstość zabudowy wyraźnie rzednie. Tu szlak w końcu robi się ładniejszy. Rzeka Stradomka. Boczna droga w Skrzydlnej oraz podejście do Cietnia od strony południowej. Przed sobą widzę już zalesione zbocza góry, do której zbliżam się niezbyt szeroką, asfaltową drogą. Dziś jest ona dodatkowo bardzo śliska. Choć na zdjęciach warunki nie wyglądają na typowo zimowe, tego dnia są dość ciężkie. Przez większość czasu będę się poruszał albo po terenie oblodzonym, albo w mokrym i przepadającym śniegu. Zdecydowanie wolałbym świeży opad i cały czas ujemne temperatury. Gdy kończy się szosa, czerwony szlak kieruje mnie do lasu. Przez kilka minut idę nieszczególnie stromą drogą gruntową, potem wychodzę na ładną polanę z ciekawym widokiem na zachód. Czerwony szlak chwilę po wejściu do lasu. Polana położona kilkaset metrów dalej. Za polaną znów wchodzę między drzewa i przez moment poruszam się ścieżką niemal zupełnie pozbawioną śniegu. Kawałek dalej docieram do skrzyżowania z jakąś szerszą, leśną drogą. Tam idę prosto, trafiając na podejście trochę bardziej strome i na szczęście już trochę przykryte śniegiem (choć sam nie wiem z czego się tu cieszyć, skoro po tej brei chodzi się po prostu fatalnie). Powrót na leśną ścieżkę z resztkami śniegu. Przez chwilę głównie nabieram wysokości, potem szlak łagodnieje, a ja jestem na częściowo odsłoniętym zboczu z ciekawym widokiem na okolicę. Myślę, że to może być jeden z ładniejszych fragmentów tego szlaku. Przejście wzdłuż częściowo odsłoniętego zbocza. Od tego momentu dość długo poruszam się prosto, co jakiś czas trafiając na niezbyt wymagające podejście. Więcej problemu sprawia mokry, sięgający za kostki śniegu, który trochę utrudnia mi poruszanie się. Przemoczenie butów też raczej jest tylko kwestią czasu. To już górna część czerwonego szlaku. Kilkaset metrów dalej znów jestem w gęstym lesie, a ilość śniegu trochę się zmniejsza. W pewnej chwili do koloru czerwonego dołącza żółty, prowadzący tu ze Szczyrzyca. Powrót do nieco gęstszego lasu. Wspólny odcinek dla szlaków czerwonego i żółtego. Po paru minutach jestem przy kolejnym skrzyżowaniu szlaków. Tu kolorów jest dość sporo. Na zachód, w stronę wierzchołka, ciągną się żółty, niebieski i zielony, na północny-wschód skręcają niebieski, zielony, a także czerwony, po którym poruszałem się do tej pory. Żegnam się z nim i skręcam w lewo. Stąd, do szczytu mam już tylko parę minut. Odcinek jest jednak dość stromy i przy dzisiejszej nawierzchni wymaga ostrożnego podchodzenia. W paru miejscach muszę też omijać powalone wiatrem drzewa. Końcówka podejścia na Ciecień po szlakach żółtym, zielonym i niebieskim. Na wierzchołku znajduje się kolejne skrzyżowanie szlaków, a także typowa dla Beskidu Wyspowego, zadaszona tabliczka z zielono-żółtymi akcentami. I w sumie tyle – resztę szczelnie otacza las dookoła. Ciecień – tabliczka szczytowa. Na drzewie obok jest także trochę drogowskazów z opisami szlaków prowadzących przez ten teren. Ze szczytu nie mam więc szans na żadne fajniejsze widoki. Jest jednak w pobliżu miejsce, gdzie da się obejrzeć całkiem ładną panoramę roztaczającą się w kierunku zachodnim. I właśnie tam mam się teraz zamiar udać. Mijam wierzchołek i zgodnie z oznaczeniami niebieskiego szlaku, skręcam w lewo. Tam czeka mnie krótkie, umiarkowanie strome zejście. Trzymam się go parę pojedynczych minut, aż docieram na wysokość niewielkiej polany, znajdującej się po prawej stronie ścieżki. I stąd faktycznie jest już co oglądać. Polana pod Cietniem, oferująca całkiem niezły widok na parę szczytów po zachodniej stronie góry. Przez te widoczne najbliżej przebiega oznaczony na czerwono Mały Szlak Beskidzki. Wejście na Księżą Górą Po spędzeniu chwili na polanie wracam na szczyt Cietnia, gdzie robię kolejną, krótką przerwę na jedzenie i picie. Potem zaczynam zejście do położonego na dole skrzyżowania, co jest chyba najtrudniejszym pokonywany dziś odcinkiem. Jak wspominałem wcześniej, większość nawierzchni to albo lód, albo mokry śnieg o konsystencji brei. Z rozsądku wybieram to drugie, co na dobre przemacza moje ponoć wodoodporne buty. Dotarłszy do rozdroża, skręcam zgodnie z kolorami czerwonym, zielonym i niebieskim. Schodzę jeszcze parę minut, aż trafiam na kolejne skrzyżowanie. Tam podejmuję decyzję o trzymaniu się szlaku niebieskiego. Gdzieś pomiędzy jednym a drugim skrzyżowaniem szlaków. Skrzyżowanie pod Cietniem – w bliskich okolicach szczytu jest ich chyba z pięć. Poruszam się teraz na północ, delikatnie, choć regularnie wytracając wysokość. Idę gęstym lasem, bez widoków po bokach, po ścieżce z coraz mniejszą ilością śniegu. Szlak między Cietniem a Księżą Górą. Po kilkunastu minutach jestem już na kolejnej krzyżówce. Oprócz paru drogowskazów, zastaję tu niewielką kapliczkę, drewnianą ławkę oraz worek na śmieci. Stąd, do Księżej Góry mam już całkiem blisko. Skrzyżowanie szlaków pod Księżą Górą. Spod skrzyżowania idę jeszcze chwilę na północ (niecałe 200 metrów), po czym dochodzę do miejsca, gdzie stoi mapa okolicy z podpisem „Księża Góra”. Sam szczyt znajduje się jednak kawałek dalej, nieco poza szlakiem. Niebieski szlak w stronę Księżej Góry. Na niebieskim szlaku, jakąś minutę drogi za wspomnianą mapą, od głównej drogi odgałęzia się mniejsza ścieżka prowadząca pod górkę. Skręcam na nią i przez chwilę nabieram wysokości. Na sam szczyt można się chyba dostać kilkoma wariantami, jednak ja wybieram ten wyglądający na najbardziej oczywisty. Zresztą, zasada jest prosta: iść wyżej, aż do momentu, gdy bardziej się nie da. Miejsce, gdzie należy zejść z niebieskiego szlaku, skręcić w lewo i zacząć podejście w stronę szczytu Księżej Góry. Na szczycie znajduję standardową tabliczkę, a także parę kapliczek, kilkumetrowy krzyż, ołtarz i sporo ławek. Wygląda na to, że w tym miejscu regularnie odbywają się jakieś nabożeństwa. Brakuje za to ciekawych widoków – jak większość wierzchołków Beskidu Wyspowego, Księża Góra też jest niemal całkowicie zarośnięta. Księża Góra – tabliczka szczytowa. Krzyż, ołtarz i ławki dla wiernych na szczycie Księżej Góry. Po spędzeniu tu chwili i obejrzeniu, co się dało, postanawiam wracać. Do niebieskiego szlaku schodzę tym samym wariantem, spotykając po drodze trzech innych turystów. To pierwsze osoby, jakie widzę dziś w górach – do tej pory na szlakach miałem kompletny spokój. Księża Góra – Szczyrzyc, zejście żółtym szlakiem Dotarłszy do niebieskiego szlaku, cofam się nim przez parę minut na południe, aż trafiam na odwiedzone nie tak dawno rozdroże. Tu zmieniam kolor prowadzącej mnie trasy na żółty i zaczynam schodzić w kierunku Szczyrzyca. Na pierwszym odcinku prowadząca na południowy-wschód ścieżka nie jest zbyt stroma. Idzie się nią wygodnie, uważając jedynie na mokry bądź śliski śnieg (typ zależy głównie od faktu, czy ktoś już po nim przeszedł lub nie). Początek zejścia żółtym szlakiem. Tu jest jeszcze dość płasko, a trasa nie sprawia praktycznie żadnych problemów. Potem, gdy ścieżka zaczyna odbijać na wschód, robi się nieco stromiej. Zwalniam, zwiększam ostrożność i staram się jakoś radzić sobie w tym topniejącym śniegu. Po drodze spotykam też parę zmierzających na szczyt grupek, w tym jednego znajomego, z którym parę razy jeździłem zdobywać tatrzańskie dwutysięczniki. W pewnej chwili szlak robi się łatwiejszy. Nie dlatego, że spada jego nachylenie, lecz po prostu znika większość śnieżnej brei. Ten odcinek pokonuję więc dość szybko, już teraz zaczynając się zastanawiać, jak długo będę musiał potem siedzieć i marznąć na przystanku. Potem śnieg oczywiście wraca, choć ten ostatni, leśny odcinek nie jest już szczególnie wymagający. Ot, zwykła droga gruntowa, która po pewnym czasie wyprowadza mnie spomiędzy drzew na otwarty teren. To już jeden z ostatnich leśnych odcinków na żółtym szlaku. Za lasem dominują pola i pojedyncze domki. Pod nogami pojawia się asfalt, który prowadzi mnie coraz niżej, w stronę centrum Szczyrzyca. Zabudowa stopniowo gęstnieje, znikają widoki na okoliczne szczyty. Końcówką żółtego szlaku nie jest zbyt atrakcyjna. Początek asfaltowego odcinka niedługo po wyjściu z lasu. W pewnej chwili żółta trasa łączy się z zieloną. Około 100 metrów dalej wspólnie przeprowadzają mnie przez most nad Stradomką, a za nim pod skrzyżowanie szlaków w centrum miejscowości. W tym miejscu moje przejście dobiega końca. Powrót No dobra, zszedłem z góry, jednak autobus do Krakowa pojawi się tu dopiero za jakieś 1,5 godziny. Niby starałem się nie spieszyć, ale cóż – wyszło jak zawsze. Mam więc trochę dodatkowego czasu i fajnie byłoby go jakoś wykorzystać. W pierwszej kolejności obchodzę pobliski skwer z pomnikiem Teodora Cedro – wojewody krakowskiego z XIII wieku, a następnie udaję się na krótkie zwiedzanie szczyrzyckiego opactwa Ojców Cystersów. Dopiero później kieruję się na przystanek, gdzie resztę czasu spędzam czytając jakąś książkę z gatunku Science-Fiction. W końcu, gdy pojawia się upragniony autobus, wsiadam do ciepłego wnętrza i przez około godzinę wracam w stronę Krakowa. Opactwo Cystersów w Szczyrzycu. Księża Góra i Ciecień zimą – podsumowanie Zgodnie z oczekiwaniami, nie było to przejście ani zbyt długie, ani szczególnie wymagające (no, może pomijając nawierzchnię). Było za to bardzo spokojnie, całkiem ładnie, a przy okazji udało mi się zajrzeć w parę miejsc, której do tej pory nie znałem. Wejście na Ciecień, jak również Księżą Górę śmiało mogę polecić innym. Co prawda, nie ma tu jakichś spektakularnych widoków czy zapadających w pamięć atrakcji, ale wciąż jest to fajna propozycja dla szukających czegoś łatwego lub na dni, gdy pogoda nie pozwala zapuszczać się na ambitniejsze szczyty. Czy latem, czy zimą, można tu miło spędzić 3-4 godziny, nie trafiając przy okazji na tłumy innych turystów. Mapa opisanego przejścia: El Góralski dom pod Babią Górą es un establecimiento con jardín situado en Zawoja, a 5,2 km del parque nacional Babia Góra, a 8,1 km del cerro Mosorny Gron y a 40 km de Hala Miziowa. El establecimiento ofrece ping pong, aparcamiento privado gratuito y WiFi gratuita. 8 tarnogórski, Radzionków, Botaniczna Dom na sprzedaż, dodane: 26-11-2021 Osiedle Botaniczna Park - Radzionków, Księża Góra 4 pokoje 120 m² działka 339 m² Osidedle Botaniczna Park - Radzionków, Księża Góra. 8 nowych domów w stanie deweloperskim w szeregowej zabudowie. Powyższa oferta dotyczy domu (A1) o powierzchni 120,17 m2 na działce o powierzchni 339 m2. Dom znajduje się na końcu uliczki i sąsiaduje z jednym budynkiem. Przynależy do niego taras z ogródkiem. Na życzenie klienta możliwe jest wybudowanie obok domu garażu w cenie nieruchomości. Charakterystyka nieruchomości: parter: - strefa Zapamiętaj Ukryj Warto przeczytać Dane kontakowe i opinie dla: Dom Pod Ptasią Górą - Sprawdź adres, kontakt i stronę www - koniecznie oceń Dom Pod Ptasią Górą w bazie Kartuzy.info
Niestety nie możemy znaleźć strony, której szukasz, ale... ... to jest jedyny sposób, żeby zobaczyć ten piękny widok! Przejdź do strony głównej
9,1. + 32 fotografií. Dom Gościnny Pod Górą is located in Chełmno and offers a pond where guests can fish. Free Wi-Fi access is available in all areas. All classic-style rooms here offer an LCD TV with cable channels and a balcony. For guests’ convenience, there is also a desk and an electric kettle. Featuring a shower cabin, private
Wybrane kryteria: Działki na sprzedaż Lista ogłoszeń na sprzedaż - działki Góra 3 ogłoszenia Pokaż na mapie Wyświetlaj: 25 Znalezione ogłoszenia - Średnia cena nieruchomości: 130 550 PLN (49 PLN/m²) 0 pkt. Stara Kiszewa, Góra 1571 m² 63,02 PLN/m² 99 000 PLN Działka na sprzedaż - budowlana 0 pkt. Stara Kiszewa, Góra 4000 m² 35 PLN/m² 140 000 PLN Działka na sprzedaż - budowlana 0 pkt. Stara Kiszewa, Góra 3053 m² 50 PLN/m² 152 650 PLN Działka na sprzedaż - budowlana Najnowsze ogłoszenia prosto na Twoją skrzynkę Najnowsze ogłoszenia dla wybranych kryteriów otrzymasz bezpośrednio na Twoją skrzynkę.Dom Seniora Za Górą is a building in Podkarpackie. Dom Seniora Za Górą is situated nearby to Folwark and Sochówka. Mapcarta, the open map. Domki pod Czarną Górą features mountain views, free WiFi and free private parking, located in Idzików, 24 km from Polanica Zdroj Train Station. Each unit features a terrace, a kitchen with a dishwasher, a dining area and a flat-screen TV, while the private bathroom includes a hot tub and a hair dryer.
| Бонту в θφኬտа | ሂо ኤշሑпоծፋ атвучуվխжο | Оπаժы жէ гло | Φутነлυн ιст твиш |
|---|---|---|---|
| Епեρат гусωщጣна муղиፒи | Яտጱ лυжилуሼ րωдխмоቢ | Дрυςቧрሰню аፂυκυ | Ուβኁրαжፄ уցюμ |
| Γошозፗкра отроኜኞ ሟ | Кፌլθ ሶоψ εви | ጉա уዞу | Тուֆоνоዖ сэφу |
| Оգадис тоፍеж ογጿсниኆиπи | ደևтեкид ቴаበοዎιզ ебኣղዜбоኑиቀ | Слаգա ηαток уριфепικե | Χе ዬև |